Depresja – choroba XXI w.

Depresja – choroba XXI w. 

            O tym, że depresja to choroba XXI w. świadczą statystyki – media nieustannie nagłaśniają wzrost liczby samobójstw czy ogromne sumy wydawane rocznie na jej leczenie. Na całym świecie choruje ok. 350 mln osób – liczba porównywalna do populacji całych Stanów Zjednoczonych. Jak to możliwe, że żyjąc w rozwiniętych krajach, nie dotkniętych wojną ani klęskami żywiołowymi – bo właśnie w takich miejscach problem depresji jest największy – jesteśmy coraz bardziej bezradni i smutniejsi, chorujemy coraz więcej? Zerknijmy na kilka liczb, które o tym świadczą. 

            Zacznijmy od problemu, który wciąż jest tematem tabu dla wielu osób – samobójstw. Nikt nie chce o nich rozmawiać i niemalże każdemu się wydaje, że ten aspekt go nie dotyczy. A jednak tylko 6 krajów w Europie ma wyższy wskaźnik samobójstw niż Polska. Według danych z 2015 r.[1]przed nami plasują się tylko Estonia, Belgia, Węgry, Słowenia, Łotwa i Litwa. Najczęstszą przyczynę samobójstw w Polsce stanowi właśnie depresja, cichy zabójca. Co łączy społeczeństwo w tych krajach i pcha ludzi w ciemną otchłań depresji? Wygórowane ambicje i presja zawodowa, zła sytuacja finansowa czy może uzależnienie od  social media? Co pokazują dane na temat rozpowszechnienia choroby i w konsekwencji samobójstw nią spowodowanych?

            Jeśli chodzi o płeć i wiek, depresja wciąż dominuje wśród kobiet (dla przykładu dane amerykańskie: choruje 8,7% dorosłych kobiet w porównaniu z 5,3% dorosłych mężczyzn) oraz w grupie wiekowej 18-25 lat (13,1%).[2]Szacuje się, że w Polsce na depresję cierpi dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn. Przekłada się to na dużą stratę sił roboczych na całym świecie, gdyż epizody depresyjne nierzadko są przyczyną absencji w pracy czy nawet jej utraty. W przypadku kobiet istotny jest również problem depresji poporodowej, która według niektórych statystyk dotyka 15-20% młodych matek[3], znacząco zaburzając pierwszy okres wychowania dziecka, tak ważny dla całej rodziny. 

            Nawet jeśli depresja częściej dotyczy kobiet, u mężczyzn nierzadko ma ciężki przebieg i może skończyć się tragicznie. Z ok. 5,5 tysiąca samobójstw popełnionych w Polsce w 2016 r., 86% dokonali mężczyźni. W zbyt wielu przypadkach przyczyną samobójstwa była właśnie nieleczona depresja. Mężczyzna zazwyczaj cierpi w ciszy, nie chcąc przyznać bliskim i samemu sobie, że choruje i potrzebuje pomocy. Wynika to z przekonania wciąż jeszcze panującego wśród dużej części społeczeństwa, że depresja to choroba kobiet, a mężczyzna powinien być zawsze silny i radzić sobie ze wszystkimi problemami. Na szczęście wiele organizacji walczy z tym krzywdzącym stereotypem - dla przykładu można podać portal internetowy Heads Up Guys (https://headsupguys.org), w całości poświęcony wsparciu mężczyzn borykających się z depresją, czy też coroczną kampanię społeczną Fundacji ITAKA „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”, której tematem w 2017 roku była właśnie depresja u mężczyzn. Jej ambasadorami byli między innymi Maciej Orłoś, Jarosław Gugała czy Andrzej Seweryn – pokazując, że sukces zawodowy i znana twarz nie chronią przed chorobą. 

            Rozpowszechnienie depresji znacząco wpływa także na ekonomię. Tylko w Polsce roczne straty finansowe spowodowane depresją u pracowników szacowane są na kwotę 1-2,6 miliarda złotych, a pierwszą przyczyną spadku wydajności pracy jest właśnie ta choroba i jej konsekwencje (zwolnienia lekarskie, wczesne przejście na rentę, produktywność mniejsza o 20% niż u osób zdrowych).[4]Wśród zawodów najbardziej narażonych na depresję wymienia się dziennikarzy i pisarzy, prawników, kierowców czy pracowników opieki społecznej, ale depresja może dotknąć każdego. 

            Jak wygląda kwestia leczenia depresji i dostępu do niego? Niestety, w Polsce ten aspekt nadal kuleje, chociaż sytuacja poprawia się. Spośród ponad 1,5 mln chorujących Polaków, tylko 1 na 3 osoby podjęła się profesjonalnej terapii.[5]Z jednej strony wynika to z wciąż zbyt małej świadomości społecznej dotyczącej choroby oraz ze wstydu, z jakim często wiąże się wizyta u psychiatry czy udział w psychoterapii. Ponadto, w starzejącej się polskiej populacji wiele przypadków depresji dotyczy osób starszych, w dużej mierze samotnych. Szacuje się, że aż ok. 15% osób powyżej 65. roku życia cierpi na depresję. Często nie mają one możliwości podjęcia leczenia, a wśród personelu medycznego problem nierzadko jest bagatelizowany. Nie można też zapomnieć o aspekcie finansowym – wizyta u psychiatry w prywatnej poradni to koszt rzędu 150-200 zł, a miesięczny koszt psychoterapii to ok. 400-500 zł. Mimo, iż NFZ w całości finansuje publiczne leczenie psychiatryczne, a do poradni zdrowia psychicznego można udać się bez skierowania, czas oczekiwania na psychoterapię może sięgać nawet roku. Nie jest to jednak opcja całkowicie niedostępna, gdyż w polskich poradniach psychiatrycznych nie obowiązuje rejonizacja, co zwiększa dostęp do leczenia, a miejsca w kolejce często się zwalniają. 

           Niepokojące statystyki to jedna strona medalu, warto natomiast przyjrzeć się, w jaki sposób społeczeństwo stara się walczyć z depresją. Działania podejmowane przez organizacje w całym kraju próbują pokonać barierą finansową, będącą przeszkodą w rozpoczęciu leczenia. I tak, oprócz opcji NFZ (adresy Poradni Zdrowia Psychicznego można znaleźć na stronie internetowej https://zip.nfz.gov.pl/GSL/GSL/PrzychodnieSpecjalistyczne), chorzy mają do dyspozycji bezpłatne telefony alarmowe (np. Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA), Ośrodki Interwencji Kryzysowej, Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne, organizacje przykościelne, poradnie studenckie oraz liczne fundacje. Liczba organizacji i stowarzyszeń, które wspierają osoby dotknięte tym problemem, sięga tysięcy na całym świecie (o niektórych z nich możecie przeczytać w naszym artykule „Organizacje pomagające chorym z depresją w Polsce i na świecie” – odnośnik). Kampanie społeczne czy fora internetowe nie zastąpią terapii i leków, ale ich misją jest przede wszystkim uświadomienie społeczeństwu, że depresja to poważna choroba, którą można i powinno się leczyć. Wsparcie w depresji dostępne na tak wielu obszarach, jak fora internetowe, artykuły psychoedukacyjne czy grupy wsparcia, daje też pacjentom z depresją poczucie, że nie są sami ze swoim problemem. 

            Podsumowując, statystyki WHO pokazują jednoznacznie, że depresja już teraz jest jedną z najczęstszych chorób na świecie. Do roku 2020 ma zająć drugie miejsce, aby w 2030 roku objąć prowadzenie. Pokrzepiająca jest jednak ciągle rosnąca świadomość społeczna i stale poszerzane możliwości pomocy sobie i swoim bliskim. Dzieje się tak w dużej mierze dzięki wytrwałości stowarzyszeń i organizacji, zarówno rządowych, jak i prywatnych. Pracy wciąż jest dużo, gdyż aż 80% Polaków przyznaje, że nadal wie o depresji zbyt mało i chciałoby dowiedzieć się więcej. Być może, dzięki takim akcjom jak Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją i wydarzeniom z nim związanym, depresja przestanie być postrzegana jako wymysł czy chwilowe pogorszenie nastroju. Czy jesteśmy w stanie powstrzymać przepowiednie WHO i, dzięki edukacji, świadomości i odrobinie wrażliwości, nie dopuścić, żeby depresja rzeczywiście stała się chorobą XXI wieku?

Bezpłatna pomoc


[1]https://www.nik.gov.pl/plik/id,18092,vp,20684.pdf

[2]Dane SAMHSA – Substance Abuse and Mental Health Services Administration 

[3]Karolina Kossakowska, Incidence and determinants of postpartum depression among healthy pregnant women and high-risk pregnant women, Postępy Psychiatrii i Neurologii, Volume 25, Issue 1, 2016, Pages 1-21, ISSN 1230-2813

[4]Źródło danych: Forum Przeciw Depresji

[5]Dane Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji

Czy artykuł był pomocny? Prosimy o opinię

Liczba głosów 0, średnia 0/5

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie oznacza, że akceptujesz naszą politykę prywatności.